Każdy z nas wie, kim jest Święty Mikołaj. Z daleka potrafimy rozpoznać jego czerwony strój, długą brodę i renifery ciągnące sanie. Na pierwszy rzut oka „holenderski Mikołaj” nie różni się od tego, którego znamy, a na drugi?

Statek zamiast sań

Najważniejszą różnicą występującą pomiędzy Mikołajami jest środek transportu, którym przemierzają świat. Sinterklaas nie przybywa do Holandii w saniach ciągniętych przez renifery — on jest fanem tradycyjnych środków komunikacji, dlatego postawił na statek parowy! Ponadto przypływa z Hiszpanii, otoczony dziesiątkami pomocników — Czarnych Piotrusiów.

Sława w czerwonej czapce

Święty Mikołaj słynie ze swojej punktualności — wszystkie prezenty dostarcza równo 6 grudnia. W Holandii Sinterklaas swoją podróż rozpoczyna jednak już w pierwszą sobotę po dniu „Świętego Marcina” (czyli w połowie listopada). Podróżuje wtedy z miasta do miasta i może czuć się jak prawdziwy… celebryta. W tym czasie jest nie tylko oblegany przez dzieci, ale także udziela wielu wywiadów, spotyka się z burmistrzami miast, a wszystko to jest relacjonowane przez telewizję. Po tym jak dzieci spotkają Mikołaja, mogą ustawić buty przy kominku i oczekiwać tam codziennie drobnych upominków, najczęściej w postaci słodyczy. Główne prezenty dzieci dostaną 5 grudnia — w dzień upominków. Są one podrzucane na próg domu albo dostarczane osobiście przez Sinterklaasa, ewentualnie jednego z pomocników.

Straszny Sinterklaas?

Co robi „holenderski Mikołaj”, kiedy okazuje się, że dziecko było niegrzeczne? „Nasz” Mikołaj rozdaje rózgi zamiast prezentów, a on… wymierza znacznie surowszą karę. Jak podają źródła, Sinterklaas grozi, że zabierze dziecko od rodziców i wyśle je statkiem prosto do Hiszpanii!

Czarny Piotruś

A dlaczego jego pomocnik, Czarny Piotruś, jest czarny? Według legendy jest to Etiopczyk o imieniu Petrus, którego Święty wykupił z niewoli. W ramach wdzięczności, zobowiązał się pomagać mu w produkcji prezentów i rozdawaniu ich w okresie świąt. Istnieje również wersja mówiąca o tym, że Piotruś wcale nie jest czarnoskóry, a kolor ten związany jest z jego wcześniejszym zawodem (w przeszłości rzekomo był pomocnikiem kominiarza). Według tej teorii, chłopiec, po zakończonej pracy, niedokładnie czyścił ubranie z sadzy, przez co brud osiadł już na nim na stałe.

Co kraj to tradycja. Jak widać, holenderski Mikołaj znacznie różni się od popularnego Świętego, który odwiedza nasz kraj. A jak u Was wyglądają Mikołajki? I najważniejsze – kto tak naprawdę do Was przychodzi 6 grudnia: Mikołaj, Aniołek, Gwiazdka, czy może…? No właśnie. 🙂